czwartek, 7 sierpnia 2014

Woodstock 2014


Gościem czwartkowych (31 lipca) wykładów na Akademii Sztuk Przepięknych był Bogusław Linda. Woodstockowicze przywitali go owacyjnie. Kiedy zaczęli zadawać pytania, jedna z dziewczyn poprosiła aktora o wspólne zdjęcie. Ten zaprosił ją na scenę, a kiedy fanka już na niej się znalazła, uczestnicy spotkania zaczęli krzyczeć: gorzko, gorzko...

Gazeta Lubuska

Filmik możecie zobaczyć TUTAJ - ale szczęściara!


Warto walczyć o to, do czego ma się szacunek, by choć przez chwilę poczuć się wolnym. Wy jesteście wolni, jesteście fajni. Pamiętajcie, że nic nie musicie - mentorował młodym w ASP Bogusław Linda. Fani chcieli robić sobie z nim zdjęcia, ściskać dłoń, prosili, by..."puścił wiązankę, bo słowo k...a wymawia jak modlitwę". Aktor prawie na wszystko przystawał: jasne!
 
 Chwilę po spotkaniu z Marią Czubaszek na scenę Akademii Sztuk Przepięknych wszedł Bogusław Linda. Namiot znów wypełnił się po brzegi. Przyszły "zakochane na zabój" fanki, byli młodzi chłopcy, którzy "Psy" oglądali ze swoimi ojcami.

Mama wyjechała, tata włączył "Psy"

Woodstockowicz: - Raz mama pojechała do babci, tata wyciągnął flaszkę i włączył "Psy". Pan wtedy zaczął swoją wiązankę. Tata, głosem pełnym podziwu, powiedział: widzisz synu, każdy, kto by tak się ode mnie odezwał, dostałby po ryju. Jedynie, gdyby to był Boguś, uklęknąłbym przed nim. Mógłby pan teraz zacząć tak siarczyście kląć? Z dedykacją dla taty. Ja się nie obrażę - prosił chłopak z tłumu. Linda wybrnął: - Mam przećwiczone to: nie chce mi się z tobą gadać - odpowiedział. Publiczność odwdzięczyła się burzą braw. Zresztą próśb o wiązanki padło podczas spotkania znacznie więcej, bo "przekleństwa w ustach Lindy brzmią jak modlitwa".
 
 Temat "Psów" był jednym z wiodących, o film szczególnie dopytywali młodzi woodstockowicze. - Bo wie pan, ja jestem rocznik 89. "Psy" oglądałem z ojcem. Zawsze myślałem, że w życiu trzeba być twardym, nieugiętym, wiernym zasadom jak Franz Maurer. Co się dzieje z dzisiejszymi chłopakami? Wypielęgnowanymi, zniewieściałymi, w rurkach? - zastanawiał się jeden z wielbicieli Lindy.

Linda: - Rzeczywiście, tak się dzieje. Ale ja nie mam takich przyjaciół. I każdy dobiera ich sobie wedle własnego wyboru. Noś się, jak chcesz, wśród 15 chłopaków w rurkach to ciebie dziewczyna zauważy. Albo po prostu to ignoruj - radził aktor.

Władza ma w dupie kulturę
 
 Aktor utyskiwał na kondycję polskiego kina. - Bo władza nie daje kasy na kulturę. Ma ją w dupie - nie owijał w bawełnę. - Ludzie myśleli, że jak odejdzie komuna, to wszyscy będą uczciwi. A tu banda tumanów dorwała się do władzy. I nic z tym nie zrobimy... Zrobicie? No to do dzieła! - powiedział Linda.

- My jesteśmy krajem seriali. Z jednej strony, bo zarabiać trzeba. Jak się nie da zarobić w kinie, to trzeba np. w reklamie. Ale... jak zaproponowali mi udział w reklamie prezerwatyw, odmówiłem - powiedział. Woodstockowicze pytali, jakie znaczenie przy wyborze roli ma wysokość gaży. - Nie ma tak naprawdę żadnego. Jeśli scenariusz jest dobry, możesz zagrać nawet za darmo. Gaża ma znaczenie, jeśli mówimy o filmie słabym - odpowiedział gość ASP.

Mówił o zawodzie aktora, wartościach, autorytetach. - Trudno dziś mówić o autorytetach. Każdy może się mylić, każdy ma prawo być idiotą. Stąd tak trudno dziś znaleźć autorytet - mówił. W kontekście rocznicy powstania warszawskiego (rocznica 1 sierpnia będzie obchodzona na Woodstocku) - Warto walczyć o coś, do czegoś ma się szacunek. Wtedy można poczuć się wolnym. O swoją ojczyznę, swoje miasto. Jeśli szanujemy przodków i utożsamiamy się z miejscem.
 
 Trochę się z Władkiem ścięliśmy

Linda opowiadał o zawodzie aktora. Zdradził kulisy sprzeczki z Władysławem Pasikowskim, która doprowadziła do tego, że nie zagrał w "Pokłosiu". - Trochę się ścięliśmy. Władek zastanawiał się, dlaczego tak długo nie może nakręcić tego filmu. Powiedziałem mu, że Amerykanie najpierw pokazali masę filmów o bohaterskim Wietnamie, zanim pojawiły się krytyczne obrazy. Mówię mu, że on od razu chce pokazać, że to my zabijaliśmy Żydów. Obraził się na mnie - opowiadał Linda.

Nic nie musicie. Jesteście wolni


- "Nic muszę" to moje życiowe motto. Tak mówił mi ojciec. Kiedy coś się nie wiedzie, brakuje kasy, właśnie to sobie powtarzam. Wiem, że przejdzie. I wy też nic nie musicie. Jesteście wolni, fajni. Na luzie! Nie można ulegać tym, którzy mówią ci, jak masz żyć. Walić to... - mówił Linda, czym zasłużył na burzę braw.

Fani chcieli sobie robić zdjęcia, ściskać dłonie, prosili o życzenia dla mamy, kolegi i brata. Aktor na (prawie) wszystkie prośby odpowiadał bez zastanowienia: jasne!

Bogusława Lindę pożegnali owacją na stojąco i tradycyjnym "Sto lat".

Brak komentarzy: